sobota, 6 kwietnia 2013

My z Jedwabnego

My z Jedwabnego - Bikont Anna Jedna z boleśniejszych lektur w moim życiu. Myślę jednak, że każdy Polak powinien ją przeczytać zanim zacznie wyzywać kogoś od żyda (żyda z małej litery, bo mowa o wyznaniu, nie będę nazywać ich  Żydami z wielkiej litery od narodowości, bo byli Polakami).

Książka nie jest powieścią. To zapis dziennikarskiego śledztwa prowadzonego równolegle ze śledztwem IPN. Wynik taki sam: to Polacy zamordowali, czasem w sposób wyjątkowo okrutny, swoich żydowskich  sąsiadów. Ci którzy nie uczestniczyli w tej zbrodni w żaden sposób nie zostali ukarani. Ci którzy próbowali ocalić żydów narażali swoje życie, któremu grozili nie tylko hitlerowcy, ale też Polacy.

Ta historia jest tak okrutna, że aż nie do uwierzenia. Dodam tylko, że Jedwabne to jedna z wielu miejscowości, gdzie pogrom miał miejsce. To co mnie uderza najbardziej to współczesność, która czasami bardzo przypomina przedwojnie. Antysemityzm kwitnie w najlepsze.

Wzruszyła mnie ostatnia część książki, w której autorka tworzy coś na wzór księgi pamięci. Zgodnie z tradycją żydowską tworzy się takie księgi, aby upamiętnić zmarłych. Po wojnie powstało ich mnóstwo, czasami zawierały niemal wszystkich żydowskich mieszkańców danej miejscowości.

Autorka książki, Anna Bikont, jest żydówką. Odkryła to już jako dorosła osoba. Jej matka odcięła się od swojej rodziny i korzeni postanawiając zataić tę prawdę przed swoją córką. Zastanawiam się ilu z nas ma korzenie żydowskie nie wiedząc o tym. Ale już nie dziwię się ani nie potępiam osób, które ukrywają swe pochodzenie. Polecam natomiast obejrzenie filmu "Cud purymowy" Izabelli Cywińskiej (http://www.filmweb.pl/film/Cud+purymowy-2000-32508). Genialny!

"My z Jedwabnego", Anna Bikont, Wydawnictwo Czarne, 2012.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Bądź zdrowa Lizbono

 To jedna z tych książek kupionych przypadkowo, spontanicznie czy w odruchu serca. W tym przypadku zadziałał tytuł. Miałam nadzieję, że czytając tę książkę odnajdę magię zwiedzonej przeze mnie niedawno Lizbony. Nie tylko udało mi się powspominać cudne wakacje, ale przyznaję, że powieść dostarczyła mi sporo emocji.

Jest to saga rodu Carvalho pięknie opisana na tle wydarzeń historycznych obejmujących nie tylko Portugalię, ale też resztę Europy. Zwykle nie przepadam za tego typu powieściami, ale ta jest naprawdę dobrze napisana: postaci są wyraziste, absolutnie nienudne, są też czarne charaktery, no i ta akcja! Bardzo wciągająca! Książka ma ponad 500 stron a przeczytałam ją w dwa dni (niech żyją święta!).

Jedynym minusem książki jest tłumaczenie. Znajduje się tu sporo słówek nieprzetłumaczonych (pasteis, bom dia, papo-seco) i to akurat bardzo mi się podobało. Miałam wrażenie, że należę do "wtajemniczonych" :) ale tłumaczka nie zadała sobie trudu, aby na przykład przetłumaczyć nazwę rzeki płynącej przez Lizbonę. "Tejo" ma swój polski odpowiednik - Tag.
Jednak książkę jak najbardziej polecam!

Ana Veloso, "Bądź zdrowa Lizbono", Świat książki, 2010.