wtorek, 2 kwietnia 2013

Bądź zdrowa Lizbono

 To jedna z tych książek kupionych przypadkowo, spontanicznie czy w odruchu serca. W tym przypadku zadziałał tytuł. Miałam nadzieję, że czytając tę książkę odnajdę magię zwiedzonej przeze mnie niedawno Lizbony. Nie tylko udało mi się powspominać cudne wakacje, ale przyznaję, że powieść dostarczyła mi sporo emocji.

Jest to saga rodu Carvalho pięknie opisana na tle wydarzeń historycznych obejmujących nie tylko Portugalię, ale też resztę Europy. Zwykle nie przepadam za tego typu powieściami, ale ta jest naprawdę dobrze napisana: postaci są wyraziste, absolutnie nienudne, są też czarne charaktery, no i ta akcja! Bardzo wciągająca! Książka ma ponad 500 stron a przeczytałam ją w dwa dni (niech żyją święta!).

Jedynym minusem książki jest tłumaczenie. Znajduje się tu sporo słówek nieprzetłumaczonych (pasteis, bom dia, papo-seco) i to akurat bardzo mi się podobało. Miałam wrażenie, że należę do "wtajemniczonych" :) ale tłumaczka nie zadała sobie trudu, aby na przykład przetłumaczyć nazwę rzeki płynącej przez Lizbonę. "Tejo" ma swój polski odpowiednik - Tag.
Jednak książkę jak najbardziej polecam!

Ana Veloso, "Bądź zdrowa Lizbono", Świat książki, 2010.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz