Bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Wyobrażałam ją sobie
jako zbiór potwierdzonych prawd historycznych dotyczących historii Francji
przedstawionych w zabawny sposób z angielskiego punktu widzenia. W końcu
Anglicy słyną z poczucia humoru. Wprawdzie znałam poprzednie książki autora i
nie miałam o nim najlepszego zdania – według mnie w swoich powieściach Clarke
powiela wszystkie znane mi o Francuzach stereotypy, ale postanowiłam dać mu
szansę. W końcu, trzeba by mieć nie lada tupet, żeby wydać książkę o historii
Francji nie znając tej historii…
No cóż, Clarke ma niezły tupet. Owszem, nieźle przybliża
zarys dziejów Francji, ale popełnia dość podstawowe błędy (np. według niego
Napoleon walczył przeciwko Polakom), których nie wybaczają mu nawet jego
wydawca czy tłumacz. Do swoich „historycznych” prawd autor nie podaje
przypisów. Jedynie na końcu książki znajduje się „wybrana bibliografia”.
Trudno więc mówić tu o książce historycznej, pozostał mi
więc liczyć na dobrą zabawę. Niestety, na humor też nie można było liczyć. Jest
nie tyle ciężki co po prostu ciężkostrawny. Chwilami książka jest naprawdę
niesmaczna.
Bardzo zmęczyła mnie ta lektura. Polecam tylko masochistom.
Stephen Clarke, 1000 lat wkurzania Francuzów, W.A.B., 2012.

































