Książka jest bardzo różnorodna, ale podczas lektury każdej wypowiedzi zdumiewa to, co się wydarzyło. Ten absolutny brak przygotowania, zupełna beztroska ("z łopatami na atom") i nieświadomość konsekwencji są niesamowite.
Czytamy tu wspomnienia byłego wysoko postawionego urzędnika, który tłumaczy swe racje rozkazami z góry. Ale on też cierpi - jego wnuczka choruje na białaczkę. Czytamy wypowiedzi prostych ludzi, którzy wierzyli w system komunistyczny, którzy mimo wielu ograniczeń jednak byli szczęśliwi. Czarnobyl zmiótł ich radosne życie, które teraz toczy się w szpitalach, na cmentarzach przy grobach bliskich. Wstrząsające są również opisy całych miast i wsi, które zostały ewakuowane. Pozostały w nich natomiast zwierzęta. Czasem też ludzie. Głównie starsze osoby, a czasem wyjęci spod prawa.
Nie jest to łatwa ani radosna lektura, jednak serdecznie polecam.
Swietłana Aleksijewicz, "Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości", wyd. Czarne, 2012.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz