poniedziałek, 22 lipca 2013

Ludzka rzecz

Opis z okładki: "Świat cały w jednym Piórkowie. Wojenna ballada i traktat filozoficzny wiejskiego głupka. Rzecz brawurowa - po ludzku czuła, diabelnie inteligentna".

Brzmi intrygująco, prawda? No więc potwierdzam, rzecz bardzo brawurowa i zdumiewająca. Przyznaję, że takiej narracji jeszcze nie spotkałam. Podczas lektury cały czas wspominałam monologi świętej pamięci cioci Antosi. Z jednej strony wypełnione błędami językowymi (książka - "zabawa w indian i kombojów", ciocia - "ta idiota"), a z drugiej wyszukanym słownictwem, często zapożyczeniami z innych języków. I niemal przez całą książkę miałam wrażenie, że siedzę sobie pod wiśniami, a narrator w podeszłym wieku w typie cioci Antosi opowiada mi historie z przeszłości. Ktoś coś widział, może nie, nic nie jest pewne. A opowiadanie przepełnione jest taką wiejską mądrością i akceptacją świata takiego jakim jest. Bez żalu i niepotrzebnych nerwów. Bo to wszystko to ludzka rzecz. Zarówno życie, miłość, jak i śmierć. I pięknie się tego słuchało.

I tylko fragment pracy naukowej "Ludzka rzecz, czyli Wstęp do nauki o wiatrach" zupełnie mnie nie przekonał.

Lektura ciekawa, acz mocno ekstrawagancka. Polecam odważnym!

Paweł Potoroczyn "Ludzka rzecz", wyd. W.A.B., 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz