To idealna książka dla zapracowanych, żyjących w biegu. Po pierwsze wydanie, którym dysponuję, składa się z trzech tomików, a więc każda książka jest cienka i lekka, idealna w podróż. Po drugie tytuł nie kłamie, mamy tu do czynienia z mini wykładami, zaledwie kilkustronicowymi pogadankami na arcyważne tematy. Dzięki temu książka, napisana przez filozofa, absolutnie nie nudzi nawet czytelników stroniących zwykle od tak poważnych tematów.
Tematy podjęte przez Kołakowskiego dotyczą niemal każdej dziedziny życia. Mnie najbardziej zaciekawił rozdział poświęcony tolerancji, gdzie autor tłumaczy znaczenie tego słowa i według niego tolerować znaczy szanować opinie innych, ale nie zwalnia to od posiadania swoich własnych. Bardzo na czasie.
Dał mi też do myślenia rozdział "O wrogu i przyjacielu". Pozwólcie, że zacytuję: "Wrogowie są nieraz tak potrzebni, że życie bez nich wydaje się nie do pomyślenia, są pożądanym warunkiem trwania". Właśnie za to najbardziej cenię Kołakowskiego. On nie mówi, że życie jest łatwe i przyjemne. On twierdzi, że życie, mimo iż czasami trudne i niesprawiedliwe, nadal jest najwyższą wartością.
Polecam wykłady wszystkim, którzy czują, że potrzebują chwili wytchnienia i refleksji.
Leszek Kołakowski, "Mini-wykłady o maxi-sprawach", Znak, 2000.
Ooo tak, Kołakowski. To jego zbiorek esejów zainspirował mnie do nazwania swojego blogaska Kultura & Fetysze! ;D Te "mini-wykłady..." to chyba transkrypcja (niedokładna) cyklu wykładów, które nagrał dla TVP1. Ważna pozycja, postaram się łyknąć w tym roku!
OdpowiedzUsuń