Bohater książki to trzydziestoparolatek, którego ambicją jest nie mieć ambicji. Prowadzi on dość nudne i bezrefleksyjne życie. Nagle w jego bloku, a wkrótce i w całej Warszawie pojawiają się żydzi zamordowani podczas wojny. Akcja zaczyna się brawurowo rozkręcać, aby skończyć się jak w najbardziej typowym amerykańskim filmie - wielkim bum!
Trudno nie skojarzyć książki z powieścią "Domofon" Zygmunta Miłoszewskiego. Jednak zdecydowanie gorzej napisaną.
Książka z pewnością nie należy do moich ulubionych, ale pozwoliła mi uświadomić sobie dlaczego nie lubię Warszawy i dlaczego czuję się nieswojo spacerując po jej ulicach - mam wtedy nieodparte wrażenie, że chodzę po grobach.
Igor Ostachowicz "Noc żywych Żydów", wyd. W.A.B., 2012
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz