czwartek, 30 lipca 2015

Bezsenność w Tokio

Okładka książki Bezsenność w Tokio To opowieść Polaka, który spędził 10 lat w japońskiej stolicy. W zasadzie nie wiem czemu nazywa się to powieścią. To raczej reportaż o tym jak żyje się cudzoziemcowi w Japonii (pan Marcin opisuje również swoje podróże po kraju kwitnącej wiśni).

Jest to historia "zwykłego" życia, o ile dekadę spędzoną w tak egzotycznym (z mojego punktu widzenia) kraju można nazwać "zwykłą".

Książkę zdecydowanie polecam zainteresowanym kulturą japońską czy w ogóle zainteresowanym podróżami i odkrywaniem nowych horyzontów.

M. Bruczkowski, "Bezsenność w Tokio", Znak Literanova, 2012.

wtorek, 28 lipca 2015

Balladyny i romanse

Résultat de recherche d'images pour "balladyny i romanse"To druga powieść tego autora w mojej bibliotece i jestem nią zachwycona! Nic dziwnego, że otrzymał za nią Paszport Polityki 2010 i Nagrodę Literacką Nike 2011.

Myślę, że bardzo trudno ją opisać. Jej bohaterami są zwykli ludzie, bogowie, a nawet postaci literackie. Światy te przenikają się, współistnieją i przeżywają kryzys wartości. Bogowie decydują się na zamknięcie nieba i „zniebozstąpienie” do kraju w promocji, którym okazuje się być Polska.

Książka z jednej strony jest smutna, ukazuje kryzys wartości i zagubienie, z drugiej strony wśród wielu wątków przemyśleń i refleksji Karpowicz zawarł wiele humoru. Bardzo cenię jego zabawę słowem. Szczególnie w tej książce, dodaje jej to lekkości o łatwiej przebrnąć przez te 600 stron powieści.

Zdecydowanie polecam odważnym i poszukującym nowości i oryginalności.


I. Karpowicz, „Balladyny i romanse”, Wydawnictwo literackie”, 2010.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Miasto 44

Résultat de recherche d'images pour "miasto 44" Od dawna miałam ochotę zobaczyć ten film, ale dyskusja wokół niego zniechęcała mnie do tego. Jednak teraz, już po obejrzeniu go, rozumiem o co ten hałas i że chyba niemożliwe jest, żeby przejść koło tego filmu obojętnie.
Film opowiada historię miłości w czasach powstania warszawskiego. To jedno zdanie wystarczy za całe streszczenie, bo w całej tej dyskusji czy to dobry film czy popowa rąbanka nie chodzi o treść, ale o sposób jej przekazania. I przyznaję, że bardzo trudno ustosunkować mi się do tego filmu w sposób jednoznaczny.
Z jednej strony znalazły się w nim sytuacje i obrazy, które mnie zachwyciły: np. kadr przypominający widok, jaki ma przed sobą człowiek grający w grę komputerową, poruszenie przez Kamę wątku nierówności społecznych i walki klas (niestety nierozwinięty). Raczej również pozytywnie odebrałam niektóre dość brutalne sceny, jak ta z przejęciem przez powstańców niemieckiego czołgu-pułapki. Scena wygląda na bardzo naciąganą, ale historycy potwierdzają - tak było. Natomiast zupełnie nie do przejścia były dla mnie sceny miłosne. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w tak trudnych chwilach bliskość drugiego człowieka to była jedyna rzecz, która pozwalała nie zwariować. Jednak te wszystkie slow motion, sceny prosto z filmów Bollywood moim zdaniem zupełnie nie pasowały do tego filmu.

Poza tym film jest zwyczajnie piękny: piękne kadry, piękni młodzi aktorzy, piękne kostiumy.

Czy polecam ten film? Zdecydowanie tak, autorzy filmu osiągnęli to, o czym marzy każdy artysta: o filmie się sporo mówiło, budził kontrowersje, zachęcał do refleksji i zapadał w pamięć.

"Miasto 44", reż. Jan Komasa, Polska, 2014.