Moja ukochana "Polityka" po raz kolejny wpadła na genialny pomysł, aby przez całe wakacje publikować kryminały. Oczywiście nie potrzebuję tygodnika, aby je zakupić, ale przyznaję to takie ułatwienie, kiedy ktoś za mnie dokonuje wyboru. A przyznaję, że wybór jest przedni. Królują oczywiście kryminały skandynawskie. Nie wiem jak oni to robią, ale są w tym świetni!
Absolutnie nie upieram się przy czytaniu książek w kolejności w jakiej się pojawiają. Nie ma to znaczenia. I nie ograniczam się tylko do kryminałów. W końcu trwa lato (zimne, bo zimne, ale nadal lato) i niech żyje wolność!

Akcja "Na spokojnych wodach" odgrywa się na archipelagu sztokholmskim, a konkretnie na wyspie Sandhamn, która pełni rolę dość luksusowego miejsca na spędzanie wakacji dla mieszkańców Szwecji. I pewnego dnia sielanka trwająca na wyspie zostaje zburzona kiedy morze wyrzuca na brzeg ciało mężczyzny. Początkowo policja skłonna jest uznać śmierć denata za samobójstwo, ale kiedy wkrótce ginie jego kuzynka trudno nadal wierzyć w przypadek...
Śledztwo prowadzi 40-letni Thomas Andreasson. Niezwykle przystojny mężczyzna po przejściach. I właśnie to lubię w kryminałach skandynawskich - to osadzenie w rzeczywistości. Policjant nie jest jakimś super bohaterem spędzającym życie na rozwiązywaniu zagadek. Jest normalnym człowiekiem, borykającym się z problemami,które spotykają każdego z nas. Oprócz tego w książkach poruszane są inne kwestie: feminizm, pieniądze, samotność...
Świetna książka, czyta się szybciutko i jak na dobry kryminał przystało zakończenie zaskakuje. Polecam!
Viveca Sten "Na spokojnych wodach", Polityka/Czarna owca, 2016.