sobota, 8 czerwca 2013

Pigułka wolności

 To już czwarta książka Piotra Czerwińskiego. Jest jedynym pisarzem, którego książki czytam zaraz (albo prawie) po publikacji. Na każdą kolejną powieść czekam zawsze z niecierpliwością i lekkim zdenerwowaniem. Trochę dziwne prawda? Jednocześnie bardzo go lubię i cenię, ale też obawiam się kolejnej publikacji. Zastanawiałam się co sprawia, że mam do niego takie schizofreniczne podejście i stwierdziłam, że absolutnie uwielbiam jego wyobraźnię i kreatywność. Ten facet ma takie pomysły, że czasem zastanawiam się co bierze:) To co mnie zniechęca do jego książek to język, przeładowany wymyślonymi przez pisarza przymiotnikami i neologizmami, czasami wulgarny i z zupełnie prostackimi stwierdzeniami. Ale jednak całokształt jest zupełnie porywający.

I tak jest też w najnowszej książce. Po raz kolejny Czerwiński wymyśla sytuacje zupełnie niemożliwe. Bohaterami są osoby zupełnie nijakie, które nie kreują swojego życia, a jedynie pozwalają się nieść dziejącym się wydarzeniom. Głównym bohaterem "Pigułki" jest Aleks (zwycięzca konkursu "Nobody of the Year"), młody człowiek bez pracy i perspektyw, który dla żartu zakłada profil "Fart for Malawi" i okazuje się, że doprowadza do światowej rewolucji. Wprawdzie dość szybko wychodzi na jaw, że rewolucja "nie miała ani celu, ani sensu, ani nawet wodza", ale siłę uderzenia miała całkiem niezłą:)

Czytając powieść miałam wrażenie, że Czerwiński rozprawia się z Facebookiem (a pewnie i całą ciemną stroną Internetu czy raczej ich bezmyślnymi użytkownikami) oraz korporacjami. Nie zostawia na nich suchej nitki. Krytykuje naszą "epokę jutubizacji fejskbuksizmu", a pracę w międzynarodowych koncernach sprowadza określa tak: "Rachunek był prosty i sprowadzał się w milionowych procentach od kolejnych milionów. Trzeba było tylko dać się wydymać po to, żeby później wydymać wszystkich dookoła".

Powieść mało optymistyczna, ale warta lektury i zadumy. Polecam!

Piotr Czerwiński "Pigułka wolności", Wielka litera, 2012.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz