wtorek, 26 listopada 2013

Papusza

Papusza (2013) Papusza czyli lalka. Tak ma na imię bohaterka tej biograficznej historii. Film nie przedstawia jej życia chronologicznie, dzięki temu stopniowo odkrywamy kim Papusza jest i co ją ukształtowało.

O jej istnieniu dowiadujemy dzięki Jerzemu Ficowskiemu, który spędził niemal dwa lata swojego życia żyjąc z taborem cyganów. On sam jest literatem i, ku swojemu zdumieniu, odkrywa jej talent poetycki. Już po powrocie do nie-cygańskiego świata postawia odkryć ją przed światem. Udaje mu się opublikować jej wiersze. Ze swej strony wydaje on pierwszą monografię na temat cyganów polskich. I tu zaczyna się dramat. Papusza zostaje wyklęta przez swoich jako zdrajczyni ich odwiecznych sekretów. Historia bolesna, bo prawdziwa i jakże niesprawiedliwa... W zasadzie wszyscy członkowie taboru powinni zostać wyklęcia za udzielenie Ficowskiemu schronienia.

Bardzo zdziwiłam się czytając dobre, ale dość umiarkowane krytyki filmu. Mnie zachwycił! Dla mnie to jest absolutne arcydzieło! Przede wszystkim ze względu na obrazy. Siedziałam wbita w kinowy fotel patrząc na piękny krajobraz myśląc, że już nic piękniejszego nie dało się pokazać a tu paf! jeszcze piękniejszy obraz... I tak co chwila. Dodam, że film jest biało-czarny. Poza tym urzekła mnie muzyka Jana Kantego Pawluśkiewicza. Przecudnej urody! Cała historia jest opowiedziana z dozą subtelności. Absolutnie polecam ten film.

"Papusza", reż. Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze, Polska, 2013.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Metallica: Through the Never

Metallica: Through the Never (2013) Nie jestem pewna czy powinnam opisywać historię opowiedzianą w filmie. Jest ona tylko pretekstem do pokazania koncertu legendarnego już zespołu. No może jeszcze wzmacnia mocne brzmienie poprzez efekty specjalne.

Zresztą trudno opisać intrygę: młody człowiek z ekipy dostaje za zadanie dowieźć paliwa (wyobrażacie sobie, że przy tak kolosalnym przedsięwzięciu zabrakło parę litrów?!). Tuż przed wyruszeniem w trasę łyka tajemniczą tabletkę i moim zdaniem wszystko co wydarzy się później, a co jest absolutnie nierealne może być wytłumaczone właśnie przez tego małego dwukolorowego draga.

Wyposażony w kanister rusza na miasto, które jest przedziwnie puste. Nagle znajduje się w samym środku zamieszek, a dokładniej pomiędzy policją a zamaskowanymi ludźmi. Podczas regularnej bitwy pojawia się na koniu tajemniczy i bezwzględny osobnik wieszający innych za pomocą lassa. Bohater, w przypływie bezsilności, rzuca w nim kamieniem i staje się wrogiem numer 1. Reszta filmu to pogoń za nim. Dorzucę, że gonią go zarówno chuligani, jak i policja...

Prawda, że nie ma to większego sensu? A potem będzie jeszcze bardziej surrealistycznie. Jednak film bardzo mi się podobał. Dlaczego? Bo jestem fanką zespołu Metallica. Nigdy nie byłam na ich koncercie i nie będę. Wcale nie dlatego, że bilety są drogie czy czy koncerty daleko. Nie lubię dużych zgromadzeń. I nigdy nie zobaczyłabym ich z bliska tak jak w filmie. A przyznaję, że to dla mnie ogromna przyjemność zobaczyć tak znakomitych muzyków, oddanych swojej pasji i traktujących swych fanów z szacunkiem ("chłopaki" przybijają żółwiki z fanami, grają tak blisko nich, że można ich poklepać po ramionach...). I mimo upływu lat, widać, że muzyka nadal ich kręci. Nie wiem czy wiecie, ale Metallica to najlepiej grający zespół na żywo. Kiedy wydali album "M&S" krytycy podejrzewali, że do muzyki nagranej w studio podłożyli nagrania fanów z koncertów, tak trudno było im uwierzyć w czyste brzmienie grupy.

Zresztą ich koncerty to nie tylko muzyka. To niesamowite mega show. I to widać w filmie. Całe tłumy techników, elektryków... Robi wrażenie! Film polecam gorąco. Jedynie osoby już o wysokim ciśnieniu powinny przemyśleć obejrzenie go. Po wyjściu z kina z pewnością będzie kipieć pozytywną energią!

"Metallica: Through the Never", reż. Nimrod Antal, USA, 2012.

niedziela, 24 listopada 2013

Sekretne okno

Sekretne okno (2004) Główny bohater, grany przez Johnny'ego Deppa, jest znanym pisarzem, który właśnie przechodzi trudny okres w życiu: żona zostawiła go dla innego, a on sam cierpi na brak weny twórczej.

Nagle pojawia się tajemniczy gość, który posądza pisarza o plagiat. I choć główny bohater wie, że jest niewinny to trudno mu to udowodnić. W jakichś dziwnych i dość mrocznych okolicznościach giną kolejne dowody na to, że jednak jako pierwszy opublikował swą powieść. A gość pojawia się coraz częściej i robi się agresywny. Jako pierwszy ginie pies pisarza, dalej już trupy sieją się gęsto...

Nie będę zdradzać więcej szczegółów fabuły. W końcu to thriller. Jednak przyznam, że dość szybko domyśliłam się do czego cała akcja zmierza. Film jest dobry, ale nie rewelacyjny. W sam raz do obejrzenia w niedzielne popołudnie.

"Sekretne okno", reż. David Koepp, USA, 2004.

środa, 13 listopada 2013

Mój biegun

Mój biegun (2011) Idąc na film opowiadający historię Jaśka Meli spodziewałam się mocnej historii o walce z przeciwnościami losu, łzach, pocie i zwycięstwie ducha nad materią... czyli typowym wyciskaczu łez. Ten film jednak taki nie jest. W kinie przyjęłam to za dobrą monetę. Jednak już po obejrzeniu go stwierdzam, że to jednak jego słabość. Ostatecznie wyszedł film dość przeciętny.

Można zobaczyć. Ale można też sobie odpuścić.

"Mój biegun", reż. Marcin Głowacki, Polska, 2013.

wtorek, 12 listopada 2013

Ida

Ida (2013) Jest to przepiękny i bardzo subtelny film, mimo iż opowiada dość brutalną historię. W całości został zrealizowany w bieli i czerni. Wśród aktorów możemy podziwiać świetną jak zwykle Agatę Kuleszę, Dawida Ogrodnika, ale przede wszystkim niezwykle delikatnej urody Agatę Trzebuchowską.

Anna (tytułowa Ida, ale na początku filmu jeszcze sama o tym nie wie) jest powojenną sierotą wychowaną przez siostry. Na klika dni przed złożeniem ślubów wieczystych zostaje wezwana przez siostrę przełożoną i niejako zmuszona do odwiedzenia ciotki - jedynej krewnej. Spotkanie to całkowicie odmieni jej życie. Ciotki zresztą też.

Bardzo polecam wam ten film. Trwa zaledwie 80 minut, a jego akcja opowiedziana jest w niezwykle stonowany, przejmujący i subtelny sposób.

"Ida", reż. Paweł Pawlikowski, Polska/Dania, 2013.


piątek, 8 listopada 2013

Le Voisin (Sąsiad)

 Lektura tej książki po "Imprimatur" to była czysta przyjemność! Jest to książka lekka, przyjemna, trochę wciągająca, ale momentami też naiwna...

Główna bohaterka, Colombe, jest kobietą dość przeciętną, nieśmiałą, spełniającą się jako żona i matka. Pracuje jako "murzyn" w wydawnictwie czyli pisze książki, pod którymi podpisują się inni, np. głupie celebrytki, które nie są w stanie sklecić dwóch zdań. I wydaje się przy tym być szczęśliwa. Nawet jeśli mąż dużo podróżuje służbowo, a ona spędza czas samotnie opiekując się dziećmi.

Akcja książki rozpoczyna się kiedy wraz z mężem i dwoma synami wprowadza się do nowego mieszkania. Wszystko wydaje się doskonałe. Jednak coś budzi ją w środku nocy. Jakiś hałas. Muzyka Rolling Stonesów! Hałas płynący z mieszkania sąsiada mieszkającego nad nimi. Za dnia, Colombe próbuje wypytać innych mieszkańców o hałaśliwego lokatora, ale wszyscy wypowiadają się o lekarzu w samych superlatywach. Jak to możliwe? Sąsiad zaczyna intrygować... Wkrótce między Colombe a sąsiadem nawiązuje się szczególna nić...

Książka nie jest arcydziełem, ale świetnie się ją czyta i jest przyjemnym sposobem na relaks. Minusem książki jest z pewnością to, że nie została jeszcze przetłumaczona na język polski.

Tatiana de Rosnay, "Le Voisin", Le livre de poche, 2011.

środa, 6 listopada 2013

Życie Adeli - rozdział 1 i 2

Życie Adeli – Rozdział 1 i 2 (2013) Coraz częściej dochodzę do wniosku, że jestem bardzo naiwnym widzem (czytelnikiem zresztą też). Idąc do kina na film nagrodzony Złotą Palmą (Cannes 2013) spodziewałam się czegoś co zrobi na mnie wrażenie przynajmniej na tydzień. A nie zrobiło...

Tytułowa Adela jest młodziutką dziewczyną, która odkrywa swoją seksualność. W zasadzie to całe moje streszczenie filmu. Mogę jeszcze odrobinę zaspojlerować i dorzucić, że po poznaniu Emmy odkrywa, że jest lesbijką. I niby widzimy jak rozwija się ich związek, jak rozpada, ale cała ta historia wydaje się mdła i mnie w ogóle nie poruszyła.

Dodam jeszcze, że film trwa trzy godziny (sic!) i zawiera wielominutowe sceny seksu (nie mogę się zdecydować czy to ostatnie to plus czy minus filmu:) Zdecydowanie nie polecam.

"Życie Adeli - rozdział 1 i 2", reż. Abdellatif Kechiche, Francja, 2013.