O jej istnieniu dowiadujemy dzięki Jerzemu Ficowskiemu, który spędził niemal dwa lata swojego życia żyjąc z taborem cyganów. On sam jest literatem i, ku swojemu zdumieniu, odkrywa jej talent poetycki. Już po powrocie do nie-cygańskiego świata postawia odkryć ją przed światem. Udaje mu się opublikować jej wiersze. Ze swej strony wydaje on pierwszą monografię na temat cyganów polskich. I tu zaczyna się dramat. Papusza zostaje wyklęta przez swoich jako zdrajczyni ich odwiecznych sekretów. Historia bolesna, bo prawdziwa i jakże niesprawiedliwa... W zasadzie wszyscy członkowie taboru powinni zostać wyklęcia za udzielenie Ficowskiemu schronienia.
Bardzo zdziwiłam się czytając dobre, ale dość umiarkowane krytyki filmu. Mnie zachwycił! Dla mnie to jest absolutne arcydzieło! Przede wszystkim ze względu na obrazy. Siedziałam wbita w kinowy fotel patrząc na piękny krajobraz myśląc, że już nic piękniejszego nie dało się pokazać a tu paf! jeszcze piękniejszy obraz... I tak co chwila. Dodam, że film jest biało-czarny. Poza tym urzekła mnie muzyka Jana Kantego Pawluśkiewicza. Przecudnej urody! Cała historia jest opowiedziana z dozą subtelności. Absolutnie polecam ten film.
"Papusza", reż. Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze, Polska, 2013.