
Idąc na film opowiadający historię Jaśka Meli spodziewałam się mocnej historii o walce z przeciwnościami losu, łzach, pocie i zwycięstwie ducha nad materią... czyli typowym wyciskaczu łez. Ten film jednak taki nie jest. W kinie przyjęłam to za dobrą monetę. Jednak już po obejrzeniu go stwierdzam, że to jednak jego słabość. Ostatecznie wyszedł film dość przeciętny.
Można zobaczyć. Ale można też sobie odpuścić.
"Mój biegun", reż. Marcin Głowacki, Polska, 2013.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz