niedziela, 23 listopada 2014

ości

Okładka książki ości Książkę dostałam jeszcze przed wakacjami i bardzo się ucieszyłam, bo lubię odkrywać nowych pisarzy, a Karpowicza jeszcze nic nie czytałam. Kiedy przymierzałam się do lektury już jesienią wybuchł skandal na linii Karpowicz-Dunin i przyznaję, nie miałam ochoty sięgać po tę książkę. Jednak emocje opadły, książkę przeczytałam.

I muszę powiedzieć, że nie wiem co o niej sądzić. Trudno opisać jej fabułę. Poznajemy kilkoro ludzi, którzy znają się lub nie, czasem tworzą bliższe relacje, czasem po prostu mijają się nie zamieniwszy słowa. Niektórzy z nich wiodą wygodne życie, inni przeżywają trudne chwile. Jednak większość z nich szuka miłości. Często tej niekonwencjonalnej.

Jednak mimo braku wyraźnie zarysowanej fabuły, co trudno uznać za minus książki, Karpowiczowi wyraźnie nie o to chodziło, powieść czyta się bardzo dobrze. Wciąga i nie pozwala się oderwać. Łatwo też przywiązać się do niektórych z bohaterów. Podoba mi się szczególnie język powieści.

Lektura zdecydowanie do polecenia. Choćby po to, abyście mogli wyrobić sobie zdanie na jej temat.

"ości", I. Karpowicz, Wydawnictwo literackie, 2013.

wtorek, 11 listopada 2014

BrzydUla

BrzydUla (2008)Do obejrzenia tego serialu koleżanka namawiała mnie wiele tygodni. Za każdym razem kiedy ona lub ja popełniałyśmy jakąś gafę językową koleżanka odwoływała się do postaci Violetty i jej lapsusów. Kiedy zaczął się niezwykle stresujący okres w moim życiu i czytanie książek nie wystarczało mi, aby się od nich oderwać sięgnęłam po serial „Brzydula”. I faktycznie, powoli mnie wciągnął. Zaliczyłabym go raczej do tych „bajkowych”, gdzie brzydkie kaczątko przeobraża się w piękną dziewczynę, księżniczka doczekuje się w końcu swego księcia na białym koniu, itp. Dość szybko zorientowałam się, że jakby nie było źle wszystko skończy się Happy Endem. Być może denerwowałby mnie ten brak suspensu, gdyby nie to, że to był naprawdę stresujący okres w moim życiu i ta pewność, że wszystko będzie dobrze bardzo mi odpowiadała. Jeśli więc macie ochotę zobaczyć bajkę dla niekoniecznie dużych dziewczynek to polecam.

wtorek, 4 listopada 2014

Izrael oswojony

Okładka książki Izrael oswojony Długo zabierałam się do tej książki. Po pierwsze zniechęcał mnie tytuł. Jak obcokrajowiec może oswoić jakiś kraj? Czy da się o innym kraju powiedzieć, że jest oswojony? A co, wcześniej był dziki? No nie podoba mi się ten tytuł i już. Po drugie okładka, rozumiem, że nie trzeba się zgadzać z ortodoksyjnymi żydami. Ja sama ich nie rozumiem, ale kobieta w spodniach stojąca nonszalancko w ich dzielnicy i pozująca do zdjęcia, na którym panowie pewnie nie pragnęli się znaleźć wydaje mi się bardzo prowokująca.

Jednak kiedy usiadłam do tej pokaźniej lektury (ponad 500 stron) zwyczajnie się zakochałam. Ela Sidi, Polka, która wyszła za Izraelczyka i tam mieszka od wielu wielu lat, opowiada o Izraelu jaki zna ze swego codziennego życia, ale też przedstawia bardzo szeroką wizję kraju na podstawie statystyk, artykułów prasowych i generalnie tamtejszych mediów. Do tego robi to w pięknym stylu. Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Zupełnie jakby siedziało się przy kawie czy kieliszku wina i słuchało przyjaciela, który wpadł na wakacje z dalekiego Izraela.

Jeśli interesuje Was współczesny Izrael serdecznie polecam tę książkę.

Ela Sidi "Izrael oswojony", Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2013.