
Ta książka jest równie fascynująca jak kraj, o którym opowiada. Jest to tom reportaży poświęconych Izraelowi, krajowi pełnemu paradoksów i od jakiegoś czasu fascynującego mnie niezmiernie. Został on poprzedzony innymi reportażami pt. "Izrael już nie pofrunie". Różnica polega na tym, że ten pierwszy jest zapisem uwag Arabów na temat państwa Izrael, a ten drugi to kraj widziany oczami Izraelczyków.
Znalazłam niedawno genialny mem na temat konfliktu izraelsko-arabskiego: "Żydzi i muzułmanie ciągle ze sobą wojują, a przecież wystarczyłoby postawić między nimi wielki mur z boczku". Uśmiałam się zdrowo, ale to genialne w swej prostocie rozwiązanie jest zupełnie nierealne. Izrael i Palestyna, nawet jeśli jest im to nie na rękę, są ze sobą ściśle połączone. To dlatego ich rozdzielenie nie jest możliwe.
Ale w tej książce Smoleński nie zajmuje się sytuacją międzynarodową, on skupia się tylko i wyłącznie na Izraelu i nawet w tym malutkim kraju sytuacja jest niesamowicie skomplikowana. Bo Izraelczyk to może być żyd, ale może też być arab, a nie każdy arab jest muzułmaninem... I nie tylko osoby z zewnątrz się w tym gubią. Przytoczę wam fragment książki: "Opowiedziałem więc Fayekowi o żydowskiej dziewczynie, którą widziałem za murami Starego Miasta. Weszła do sklepu, spojrzała na sprzedawcę i powiedziała, że u Araba nie zostawi ani szekla. Była w jej głosie tak głęboka pogarda, że sprzedawca (okazało się, że to akurat Żyd z Maroka) aż się skulił".
To zbiór opisów spotkań z bardzo różnymi osobami, o różnych poglądach i doświadczeniach. Piękny opis tego pięknego kraju.
P. Smoleński, "Arab strzela, Żyd się cieszy", Świat książki, 2012