Historia dzieje się w pewnej małej miejscowości. Zupełnie niespodziewanie umiera jeden z radnych, co pociąga za sobą szereg kolejnych zdarzeń. Oczywiście chodzi tu między innymi o władzę - ktoś musi zająć miejsce zmarłego. Wkrótce po tej nieoczekiwanej śmierci pojawiają się na stronie rady wpisy podpisane przez "ducha" zmarłego, a wyjawiają one głęboko skrywane sekrety mieszkańców miasteczka.
Pierwsze 100 stron (na ponad 500) były dla mnie dość ciężkie, trudno było mi zapamiętać kto jest kim, czyim mężem/żoną/dzieckiem, kto należy do jakiej frakcji. A postaci w tej książce jest sporo. Ale kiedy już zaczęłam się w tym orientować powieść przeczytałam w ciągu jednego dnia (niech żyją weekendy!). Trzeba przyznać, że pisarka potrafi ciekawie opowiadać historie. Łatwo rozpoznać jej styl, bardzo przypomina narrację z HP. Pięknie opisuje postaci, z lekką ironią wyłapuje ich małostkowości i logicznie jest w stanie wytłumaczyć ich najmniej racjonalne postępowania. To co mi przeszkadzało w lekturze to spora dawka wulgaryzmów. Pewnie można to tłumaczyć próbą oddania rynsztokowych wypowiedzi niektórych członków tej małej społeczności wywodzących się z patologicznego środowiska.
Sporą grupą postaci jest młodzież. I myślę, że to również może być docelowa grupa czytelników J. K. Rowling. Z pewnością odnajdą się w tych zagubionych bądź zbuntowanych (w zasadzie jedno nie wyklucza drugiego) nastolatkach.
Książka wciąga mocno. Bardzo polecam tę lekturę. W sam raz na długie zimowe wieczory. No chyba że pójdziecie z moje ślady i pozbawicie się przyjemności delektowania się powieścią i przeczytacie ją w dwa dni.
J. K. Rowling, "Trafny wybór", Znak, 2012.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz