poniedziałek, 30 czerwca 2014

Ogród Luizy

Ogród Luizy (2007) Rzecz dzieje się w małym miasteczku. Z jednej strony mamy córkę lokalnego polityka, który pragnie wygrać kolejne wybory na burmistrza. Luiza cierpi na schizofrenię i psuje wizerunek polityka, bo jeśli miałaby to być choroba dziedziczna, to po kim ją ma? Chcąc odsunąć Luizę od siebie, polityk postanawia ubezwłasnowolnić ją i pozostawić w szpitalu psychiatrycznym. Z drugiej strony mamy Fabia, gangstera, który ukrywa się w ośrodku psychiatrycznym, aby uniknąć odpowiedzialności za swe czyny.

Wariatka i gangster. Czy takie spotkanie ma jakikolwiek sens i przyszłość?

Przyznaję, że dla mnie ta historia jest dość naiwna. Poza tym podobał mi się początek, kiedy budowana jest akcja i nagle okazuje się, że to już koniec historii. Zupełnie jakby reżyser chciał jak najszybciej zakończyć film. Poczułam się tym lekko rozczarowana. Ale muszę przyznać, że Marcin Dorociński jest absolutnie rewelacyjny w roli Fabia.

"Ogród Luizy", reż. Maciej Wojtyszko, Polska, 2007.

niedziela, 29 czerwca 2014

Powrót z piekła.

 Książka jest świadectwem mieszkanki Kambodży, która przeżyła piekło rewolucji Khmerów. Tak naprawdę, to nie skupia się ona o koszmarach, przez jakie przeszło jej przejść, ale opisuje swoją drogę buddyzmu do katolicyzmu.

Nie mam dużego pojęcia o buddyzmie. Oczywiście kojarzę takie pojęcia jak karma, nirwana, ale nigdy nie byłam tym zafascynowana i czytając tę książkę mam pewność, że nie są to dla mnie atrakcyjne wartości.

Bohaterka jest córką bogatego właściciela tartaku. Spędza dzieciństwo w przepięknej willi, studiuje, wychodzi za mąż, wykłada na uniwersytecie. W oczach komunistów jest niebezpieczną burżujką zapatrzoną w zachodnie wartości. Jest zmuszona do opuszczenia swego domu i wraz z matką, młodszym bratem i synkiem zamieszkuje w prowizorycznym obozie. I nawet jeśli wkrótce okazuje się, że jest w ciąży, musi pracować ponad siły.

Jednak jak mówiłam nie jest to główny temat tej książki. Bohaterka widząc jak cierpią niewinni ludzie odrzuca przekonanie o karmie, o tym, że ktoś musi cierpieć za przewinienia dokonane w poprzednim życiu. Buddyzm nakazuje oderwanie się od wszelkich ziemskich spraw. Jak pozostać obojętnym na sadystyczne wybryki strażników obozu? Od tego wewnętrznego buntu, bohaterka przechodzi do dialogu z Bogiem, którego sama kreuje. Te rozmowy, czasem ostre dyskusje, prośby, a z czasem modlitwy pozwalają jej żyć i znosić codzienne trudy.

Po czterech latach tyrani Khmerów, bohaterka może wrócić do domu. Jednak zamiast tego wybiera migrację i trafia do Francji. Powoli, głównie dzięki świadectwie otaczających ją katolików, odkrywa swego  Boga w Bogu katolickim.

Podziwiam bohaterkę za zdolność odnalezienia się w nowych, ekstremalnie trudnych warunkach, ale przede wszystkim za zachowanie godności. Nawet podczas pobytu we Francji jest wdzięczna za udzieloną jej pomoc, ale domawia grania roli bezbronnej i bezsilnej ofiary. To niezwykła kobieta o niezwykłej sile. Gorąco polecam lekturę tej książki!

Claire Ly, "Powrót z piekła. Cztery lata w obozach Czerwonych Khmerów", eSPe, Kraków, 2006.

sobota, 28 czerwca 2014

Kobieta w klatce

Kobieta w klatce (2013) Film rozpoczyna się mocnym akcentem: czterech policjantów czeka na wsparcie, aby wejść do domu, w którym być może właśnie zabijana jest ofiara. Wejście kończy się tragicznie: dwóch funkcjonariuszy nie żyje, jeden pozostanie kaleką do końca życia i tylko jedna osoba wraca do czynnej służby. Jednak nie jest wygodnym pracownikiem. Aby się go pozbyć szef odsyła go do nowo powstałego działu, gdzie ma zajmować się nie rozwiązanymi sprawami sprzed lat.

Brzmi może i nieźle, ale ten dział znajduje się w zagraconej piwnicy i składa się z ton starych papierów. Do współpracy głównemu bohaterowi przydzielono policjanta z pochodzenia araba, który do tej pory zajmował się jedynie sprawami administracyjnymi. I to właśnie jego entuzjazm sprawia, że główny bohater, rozczarowany takim przyjęciem, rozpoczyna śledztwo.

Jego uwagę przykuła historia młodej kobiety zaangażowanej w politykę, która pewnego dnia podczas podróży na promie znikła. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone, stwierdzono, że prawdopodobnie popełniła samobójstwo.

I tu rozpoczyna się akcja filmu kryminalnego przeplatana wątkiem osobistym (żona głównego bohatera wniosła o rozwód) i zawodowym (szef wysyłając go do działu starych spraw miał na myśli wniesienie porządku w akta i nic więcej). Główny bohater szukając rozwiązania zagadki zaginięcia kobiety walczy jednocześnie o swoją godność i możliwość pełnego powrotu do pracy.

Przyznaję, że jest to film poruszający dość trudne wątki. Jednak wciąga i pozostaje w pamięci. Polecam.

"Kobieta w klatce" ("Kvinden i buret"), reż. Mikkel Norgaard, Dania, Niemcy, Szwecja, 2013.

piątek, 27 czerwca 2014

Moja Angelika

Za każdym razem kiedy słuchałam pięknej piosenki Grzegorza Ciechowskiego pod tym właśnie tytułem, myślałam sobie, że fajnie było by zobaczyć ten film. Wczoraj udało mi się w końcu to zrobić.

Historia zaczerpnięta jest z życia. Główni bohaterowie, młodzi i piękni, właśnie zdali maturę i życie wydaje im się takie piękne i poukładane. Kochają się, chcą być razem. Nawet jeśli matka dziewczyny nie akceptuje tego związku, młodym wydaje się to nie przeszkadzać.

Angelika postanawia wyjechać do pracy w szklarni do Niemiec. Pieniądze z pewnością przydadzą się do opłacenia ślubu.

Bohaterka wraca do Polski dopiero po ośmiu miesiącach i nie chce znać swojego chłopaka. Nie chce mówić co się z nią działo przez ten czas, dlaczego z nikim się nie kontaktowała. Jednak jej śladem podążają ludzie chcący ją nakłonić do powrotu do "pracy". Tak, dobrze się domyślacie. Ta "praca w szklarni" to lipa. Dziewczyna była zmuszana do prostytucji. Jednak za tym wszystkim kryje się jeszcze inni na makabryczna historia, która sprawia, że dziewczyna nie może odejść wolna. Jak zareaguje jej chłopak kiedy pozna prawdę? Zapraszam do obejrzenia filmu:)

Film powstał 15 lat temu i oglądając go nie sposób się nie uśmiechnąć. Przynajmniej u mnie policja poruszająca się zdezelowanym polonezem wywołuje nostalgiczny uśmiech na twarzy. Film nie jest arcydziełem kinematografii polskiej, ale obejrzenie go nie będzie stratą czasu.


"Moja Angelika", reż. Stanisław Kuźnik, Polska, 1999.

czwartek, 26 czerwca 2014

Pieśń lodu i ognia. Uczta dla wron.

 Czwarta część sagi George'a R.R. Martina składa się z dwóch części "Uczta dla wron. Cienie śmierci" i "Uczta dla wron. Sieć spisków". Jak już pisałam, świat stworzony przez pisarza jest niezwykle bogaty. Stworzył on wiele ciekawych postaci i połączył je siecią niezwykłych intryg  i przygód. Jednak myślałam, że powoli będzie to wszystko zmierzało ku końcowi. Nawet jeśli nie oglądaliście "Gry o tron" orientujecie się pewnie doskonale, że George R.R. Martin słynie z tego, że niezwykle łatwo uśmierca głównych bohaterów, szczególnie tych, których zdążyliśmy polubić. A tu niespodzianka, pojawiają się nowe postaci, nowe miejsca i wrażenie, a także nowe wątki, ale one chyba już będą prowadzić do końcowej bitwy o tron.

Nie śmiem opisywać fabuły, bo jeśli jesteście fanami serialu, to zdradziłabym zawartość piątego sezonu. I chociaż istnieją spore różnice między książką a serialem (co wydaje mi się zupełnie usprawiedliwione, nie wyobrażam sobie stworzenia serialu, który byłby w stanie wiernie odtworzyć książkę), to jednak ogólne założenia zostały zachowane.

Wątkami, które są tu rozwijane jest między innymi życie Aryi za Wąskim Morzem, przejęcia władzy przez Cersei po śmierci Joffrey'a czy podróż Sama z Nocnej Straży i w końcu dotarcie do Starego Miasta, gdzie ma zacząć pobierać nauki, aby zdobić łańcuch maestra. Ogólnie, mam wrażenie, że pojawia się więcej magii i zjawisk nadnaturalnych (które w fantasy są czymś zupełnie naturalnym). Książka nadal jest interesująca i czyta się jednym tchem, jednak przyznaję, że byłam rozczarowana dość wolno toczącą się akcją oraz faktem, że pisarz odstawia na bok niektóre postaci.

Mam nadzieję, że w "Tańcu ze smokami", następnej części sagi powrócimy do bohaterów zapomnianych w tej części oraz, że akcja potoczy się wartko. Nie mogę się doczekać!

George R.R. Martin, "Uczta dla wron. Cienie śmierci" Zyska i s-ka. 2006.
George R.R. Martin, "Uczta dla wron. Sieć spisków." Zyska i s-ka. 2006.

niedziela, 22 czerwca 2014

Pieśń lodu i ognia. Części 1-3

Okładka książki Gra o tron Zafascynowana serialem "Gra o tron" postanowiłam przeczyta c sagę George'a R. R. Martina i... wciągnęło mnie do reszty.

Serialu chyba nie muszę przedstawiać. Całkiem nieźle oddaje niesamowity świat stworzony przez pisarza. Akcja dzieje się w Siedmiu Królestwach zamieszkałych przez wielkie i silne rody podporządkowane rodowi Baratheonów rządzącym poddanymi z Królewskiej Przystani. Sytuacja szybko się komplikuje i po śmierci króla okazuje się, że w tej spokojnej krainie niemal wszyscy knują i spiskują, aby uzyskać władzę, bogactwa i sławę.

Jednak intrygi i zawrotne tempo akcji to nie wszystko. Na północy wybudowano ogromny lodowy mur, który chronić ma Siedem Królestw przed dzikimi plemionami. Najstarsi mieszkańcy wspominają też o olbrzymach i Innych czyli upiorach, których nie sposób zabić. Czy to tylko legendy?

Jakby tego było mało, śledzimy też losy Daenerys - ostatniej królowej z rodu Targayenów obalonych przed laty przez Roberta Baratheona. Żyje ona na wygnaniu za morzem i początkowo prowadzi skromne życie osoby pozbawionej bogactw i władzy. Jednak powoli ulega to zmianie. Zyskuje zwolenników, bogactwa i władzę, a nawet... smoki! Czy zagrozi Siedmiu Królestwom?

Nie sposób streścić tej niezwykle bogatej fabuły. I można to odbierać jako zaletę, ale też i wadę sagi. Spotykamy tu mnóstwo postaci i wątków. Łatwo się w tym pogubić. Martin sam wyznaje, że nie jest to oczywiste i dziękuje korektorom za czuwanie. Ułatwieniem są z pewnością umieszczane w książkach mapy krain i opisy rodów.

George R.R. Martin, "Gra o tron", Zysk i s-ka, 2011.
George R.R. Martin, "Starcie królów", Zysk i s-ka, 2012.
George R.R. Martin, "Nawałnica mieczy. Stal i śnieg", Zysk i s-ka, 2013.
George R.R. Martin, "Nawałnica mieczy. Krew i złoto, Zysk i s-ka, 2014.



środa, 11 czerwca 2014

Jack Strong

 Wakacje zbliżają się wielkimi krokami i postanowiłam radośnie, że czas nadrobić zaległości. Zaczęłam od filmu "Jack Strong".

Film opowiada historię pułkownika Ryszard Kuklińskiego - żołnierza polskiej armii, inteligentnego i wrażliwego człowieka. W dodatku pochodzącego z rodziny z żołnierskimi tradycjami, kierującej się zasadą "Bóg, honor, ojczyzna". Niestety, w Polsce ludowej trudno mówić o honorze. Chodzi raczej o ślepe wykonywanie rozkazów wodzów "bratniego" ludu. Pułkownik chcąc chronić Polskę i świat przed kolejną wojną decyduje się na współpracę z amerykańskim wywiadem.

Film od początku do końca ukazuje pułkownika jako samotnego bohatera, który poświęca się całkowicie pracy dla ojczyzny. Przyznam, że nie jestem w stanie ocenić czy pułkownik Kukliński faktycznie był bohaterem. A może jednak zdrajcą narodu? I czy faktycznie możliwe jest wydanie jednoznacznej opinii? Przyznaję, że nie jestem fanką biało-czarnego świata. Dla mnie pułkownik Kukliński to złożona postać żyjąca w skomplikowanym świecie. Nie chcę go oceniać i cieszę się, że dzięki ludziom, którym nie było wszystko jedno mogę żyć w wolnym kraju.

Film jest stronniczy. Ukazuje tylko bohaterską postawę pułkownika. Jednak nie umniejsza to jego walorów filmu akcji. Polecam!

"Jack Strong", reż. Wł. Pasikowski, Polska, 2014.