środa, 20 sierpnia 2014

Dni chwały

Dni chwały (2006) To jeden z moich ulubionych filmów czyli jest mocno i niezbyt radośnie.

Film przedstawia jeden z mało znanych faktów dotyczących II wojny światowej, a mianowicie udział mieszkańców kolonii (w tym wypadku mowa o Algierii i Maroku) w walkach o wyzwolenie państw-kolonizatorów (czyli Francji).

Główni bohaterowie to właśnie tacy przypadkowi rekruci z zapadłych arabskich wiosek, analfabeci, którzy nigdy nie uczęszczali do szkoły, biedacy, którzy wierzą, że narażając swoje życie będą mogli zdobyć nie tylko chwałę, ale przede wszystkim pieniądze, że wrócą do domu i będą mogli zapewnić godziwe życie starej matce, ożenić brata, itd.

I ruszają ci młodzi ludzie z wiarą, że pomagają swojej ojczyźnie (wszyscy po raz pierwszy trafiają na stary kontynent) i bardzo szybko czują, że coś jest nie tak: są wysyłani na pierwszą linię walk, w kantynie nie mają takiego samego jedzenia jak inni, omijają ich awansy na wyższe stopnie żołnierskie.

Z jednej strony jest to film wojenny. Mamy batalie, strach, ostrzeliwania, a z drugiej strony film jest mocnym oskarżeniem Francji czy innych krajów, które okrutnie wykorzystały do swych celów mieszkańców kolonii nie oferując nic w zamian.

"Dni chwały" ("Indigenes"), reż. Rachid Bouchareb, Belgia/Francja/Algieria/Maroko, 2006.

sobota, 16 sierpnia 2014

Fugue polonaise

To chyba najlepsza książka jaką przeczytałam tego lata. Beata de Robien urodziła się w Polsce, ale po zakończonych studiach wyjechała do Francji, gdzie kontynuowała studia i pracowała między innymi jako asystentka Ionesco. 
Akcja powieści toczy się w Polsce we wczesnych latach 50 czyli jesteśmy w okresie najgłębszego stalinizmu. Główna bohaterka, Basia (tutaj pisane jako Bashia) ma 17 lat, jest zdolną licealistką i właśnie przeżywa miłość swego życia z przypadkowo spotkanym Francuzem. Pozwala jej to choć trochę zapomnieć o problemach rodzinnych: o matce, która wyjechała do Francji zostawiając maleńką córkę, o tacie alkoholiku i kobieciarzu, o surowej babci, o wujku z problemami psychicznymi... Jak sami widzicie sporo tego na jedną nastolatkę.
Siłą książki jest usytuowanie akcji w bardzo realistycznym kadrze. Jeśli macie więcej niż trzydzieści lat z pewnością odkryjecie świat znany z dzieciństwa: puste sklepy, kolejki od świtu, nieufność wobec innych. Bohaterka powieści żyje w naprawdę trudnych czasach i przeżywa niezwykle ciężkie chwile, jednak ton powieści jest dość lekki, zupełnie jak opowieść nastolatki, która nie do końca zdaje sobie sprawę z zagrożeń jakie na nią czekają.
Niestety książka nie została jeszcze przetłumaczona na język polski, ale jeśli czytacie po francusku to bardzo polecam tę lekturę.

"Fugue polonaise" Beata de Robien, ed. Albin Michel, 2013.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Zamieszkajmy razem

Zamieszkajmy razem (2011) Dziś chciałam wam polecić bardzo ciepły i wzruszający film. "Zamieszkajmy razem" to historia przyjaciół mocno zaawansowanych wiekiem. Mamy tu dwa małżeństwa i singla, który nie potrafi pogodzić się z upływającym czasem i nadal próbuje prowadzić ekscytujące życie. Wszystkie te postaci borykają się z problemami starości: chorobami, problemami z pamięcią, samotnością. I wtedy pojawia się pomysł: a może by tak zamieszkać razem? Jedni od razu są za, inni oburzają się na myśl o życiu w komunie. Ostatecznie realizują pomysł. Do tej radosnej paczki dołącza student, którego początkowym obowiązkiem jest wyprowadzanie psa na spacer. Jednak powoli zżywa się on ze swymi starszymi przyjaciółmi a nawet poświęca im swą pracę doktorską.

Mimo poważnych, wręcz smutnych tematów, poruszanych w filmie jest on bardzo pogodną powieścią o części życia jaką jest starość. Oglądając ten film na pewno uśmiechniecie się i to niejednokrotnie.

Na uwagę za sługuje też wspaniała obsada aktorska. Absolutnie polecam.

"Zamieszkajmy razem" ("Et si on vivait tous ensemble ?"), reż. Stephane Robelin, Francja/Niemcy, 2011.

piątek, 8 sierpnia 2014

Poutine. L'itineraire secret.

 Książka nie została wydana po polsku, więc zostawiłam tytuł wersji oryginalnej czyli francuskiej. Jest ona często przedstawiana jako biografia Putina. I jeśli tak ją potraktować to jej lektura musi rozczarować. Tak naprawdę znajdziemy tu mało faktów dotyczących jego dzieciństwa czy młodości. Choć byłam zaskoczona kilkoma zdjęciami: małego Vladimira z mamą, zdjęciem ślubnym czy szkolnym.

Celem tej książki było opisanie drogi, jaką przebył Vladimir Putin, aby zostać prezydentem Rosji. Dowiadujemy się więc o niezbyt pilnym uczniu, który przeistacza się w najlepszego studenta na roku (po tym jak decyduje, że chce zostać pracownikiem KGB), o jego pracy w Leningradzie, NRD, stanowisku zastępcy mera w Sankt-Petersburgu i w końcu dostaniu się na szczyt władzy rosyjskiej.

Moim zdaniem autor niewiele mówi na temat samego Putina, czasem opowiadając o wydarzeniach stosuje skróty, które uniemożliwiają zrozumienie najnowszej historii Rosji. Oczywiście zastanawiam się skąd to wynika. Czy autor założył, że czytelnik jest dobrze obeznany z niektórymi faktami i nie ma powodu, aby o nich pisać? Biorąc pod uwagę, że książka skierowana jest do Francuzów to tłumaczenie wydaje mi się mało wiarygodne. Może sam autor nie ma wiedzy o zakulisowych grach rosyjskich polityków? A może po prostu nie mógł o nich napisać?

Na pewno mocną stroną książki jest przybliżenie czytelnikowi wiedzy na temat rosyjskiego społeczeństwa i analiza najnowszych wydarzeń na Ukrainie. Fedorovski bardzo pesymistycznie podchodzi do bieżącej sytuacji politycznej w Europie, szczególnie w Europie wschodniej. Porównuje ją do sytuacji sprzed pierwszej wojny światowej.

Myślę, że jest to książka bez której można żyć :) A już na pewno odradzam jej lekturę w okresie wakacyjnym jako mało atrakcyjną i mało optymistyczną.

V. Fedorovski, "Poutine. L'itineraire secret", Ed. du Rocher, 2014.