To chyba najlepsza książka jaką przeczytałam tego lata. Beata de Robien urodziła się w Polsce, ale po zakończonych studiach wyjechała do Francji, gdzie kontynuowała studia i pracowała między innymi jako asystentka Ionesco.
Akcja powieści toczy się w Polsce we wczesnych latach 50 czyli jesteśmy w okresie najgłębszego stalinizmu. Główna bohaterka, Basia (tutaj pisane jako Bashia) ma 17 lat, jest zdolną licealistką i właśnie przeżywa miłość swego życia z przypadkowo spotkanym Francuzem. Pozwala jej to choć trochę zapomnieć o problemach rodzinnych: o matce, która wyjechała do Francji zostawiając maleńką córkę, o tacie alkoholiku i kobieciarzu, o surowej babci, o wujku z problemami psychicznymi... Jak sami widzicie sporo tego na jedną nastolatkę.
Siłą książki jest usytuowanie akcji w bardzo realistycznym kadrze. Jeśli macie więcej niż trzydzieści lat z pewnością odkryjecie świat znany z dzieciństwa: puste sklepy, kolejki od świtu, nieufność wobec innych. Bohaterka powieści żyje w naprawdę trudnych czasach i przeżywa niezwykle ciężkie chwile, jednak ton powieści jest dość lekki, zupełnie jak opowieść nastolatki, która nie do końca zdaje sobie sprawę z zagrożeń jakie na nią czekają.
Niestety książka nie została jeszcze przetłumaczona na język polski, ale jeśli czytacie po francusku to bardzo polecam tę lekturę.
"Fugue polonaise" Beata de Robien, ed. Albin Michel, 2013.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz