Film opowiada historię bardzo przelotnego (a przynajmniej mężczyzna chciałby, aby tak było) romansu i mógłby to być kolejny nudny wyciskacz łez, ale nie, realizatorzy filmu stworzyli z tego thriller, i to całkiem niezły. Trzyma w napięciu do ostatniej sekundy filmu.
Zawsze doceniam w filmach czy powieściach takie odwrócenie roli. Zwykle mężczyzna, który zdradza żonę, który wykorzystuje inną kobietę dla swojej krótkotrwałej przyjemności spotyka się z potępieniem, a w tym filmie mu współczujemy i życzymy jak najlepiej.
Świetna rozrywka ze sporym dreszczykiem emocji.
"Fatalne zauroczenie", reż. Adrian Lyne, USA, 1987.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz