To ostatnia kryminalna propozycja Polityki na lato. Jeśli potraficie liczyć do sześciu (a w to nie wątpię) to brakuje wam czegoś, prawda? Nie mam pojęcia co się stało z piątą powieścią. Nigdzie nie mogłam jej dostać. Co dziwniejsze, poprzednie były jeszcze długo dostępne w kioskach, a piątki nie znalazłam...
Akcja kryminału odgrywa się w Islandii. W jeziorze Kleifarvatn z niewiadomych przyczyn ubywa wody. Dzięki temu pewnego dnia zostają odnalezione zwłoki zatopione wiele lat temu. Do zwłok przywiązana jest zepsuta radziecka radiostacja. Wiele wskazuje na szpiegowską historię z czasów zimnej wojny.
Jednocześnie poznajemy inną historię, tę opowiedzianą przez tajemniczego człowieka, który w latach swej młodości był zapalonym socjalistą. Jego poglądy polityczne zawiodły go do komunistycznego Lipska, gdzie rozpoczął studia i poznał miłość swego życia - Ilonę, studentkę z Węgier.
Jaki jest związek między tymi historiami? Zapraszam do lektury!
Przyznaję, że ciężko było mi wkręcić się w tę historię. Odstręczały mnie między innymi długie islandzkie nazwy zupełnie nie do wymówienia. Jednak z czasem powieść robi się coraz bardziej ciekawa. I tylko jeden wątek nie został rozwiązany: dlaczego woda z jeziora ubywała w tak szybkim tempie?
Arnaldur Indridason "Jezioro", W.A.B., Polityka, Lato z kryminałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz