niedziela, 8 września 2013

Panaceum

Panaceum (2013) Dwoje z moich przyjaciół polecało mi film jako rewelacyjny. Panna Joanna również go zachwalała w ulubieńcach. Zachęcona tym zorganizowałam sobie przyjemny wieczór kinowy i... rozczarowałam się.

Główna bohaterka cierpi na depresję. Co raczej nie dziwi kiedy dowiadujemy się, że spotkała księcia z bajki, który okazał się nieprzyzwoicie bogaty i zasypywał ją drogimi prezentami. Szybko wzięli ślub a niedługo po tym, pewnego pięknego dnia został aresztowany za malwersacje giełdowe i... bajka się skończyła.

Nasza bohaterka dzielnie odwiedza męża w więzieniu, a potem wspiera w powrocie do życia na wolności. Jednak sama sobie z rzeczywistością nie radzi. Po nieudanej próbie samobójczej trafia do szpitala i pod opiekę lekarza psychiatry.

Sytuacja się mocno komplikuje kiedy ginie mąż bohaterki, a ona z tego wieczoru nic nie pamięta. Czy to ona go zabiła? Czy to wina leków przepisanych jej przez lekarza? Czy sąd uzna ją za winną? Jej psychiatra bacznie się jej przypatruje i wydaje mu się, że coś tu nie gra...

Film został pomyślany jako thriller i sam scenariusz jest moim zdaniem niezły. Jednak akcja filmu toczy się zbyt mało dynamicznie, brakuje suspensu. Spodziewałam się czegoś mocniejszego. Jednak straconego czasu nie żałuję. Film jest przeciętny, ale przecież nie najgorszy.

"Panaceum" ("Side Effects"), reż. Steven Soderbergh, USA, 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz