
Książka o tym jak żyć lepiej mając mniej.
Po raz pierwszy usłyszałam o niej od Agnieszki, której blog jest moją obowiązkową lekturą, a każdy dzień bez wpisu dniem... no nie, na pewno nie straconym, ale wolę jak nowy wpis się jednak ukaże :) Zajrzyjcie do niej na
http://nissiax83.blogspot.com/. Inspirująca osoba!
Pomyślałam wtedy, że chętnie przeczytałabym tę książkę. Jednak zrodziło się paradoksalne pytanie: czy po to, aby zminimalizować moje potrzeby i oczyścić przestrzeń wokół mnie powinnam kupować kolejną książkę? Jak widzicie jestem niereformowalna i książkę zakupiłam. Ale nie żałuję!
Autorka jest Francuzką, która mieszka w Japonii i przejęła tryb życia jej mieszkańców. Każdy Japończyk trzyma najistotniejsze rzeczy w jednej torbie. Na wypadek trzęsienia ziemi. Zastanawiam się co znalazłoby się w mojej... Ale ponieważ mieszkam w Polsce i takich dylematów nie mam, to radośnie "zagracam" mieszkanie rzeczami mniej lub bardziej niezbędnymi. Książka oprócz tego, że jest poradnikiem, jest też źródłem ciekawych informacji. Dowiedziałam się, że "zbieractwo" jest chorobą i ma swoją nazwę (hoarding czyli zespół Diogenesa) - mnie ten problem jeszcze nie dotyczy, ale pocieszyła mnie informacja, że najciężej rozstać się z książkami - czyli jestem w tej większej mniejszości!
Następnie autorka przechodzi do części psychologicznej: wymienia źródła choroby, przeszkody, które nam nie pozwalają na pozbycie się wielu rzeczy. Książkę kończy bardzo praktycznymi wskazówkami jak przejść do działania. Przyznam, że zaczęłam porządkować moją przestrzeń, ale to jeszcze przychodzi mi dość trudno. Mam wtedy pod ręką książkę i wracam do cennych rad. Natomiast zdecydowanie ta lektura odmieniła moje podejście do zakupów. Żegnajcie szalone rajdy po sklepach na spontanie!
Dominique Loreau, "Sztuka minimalizmu", Wydawnictwo Czarna Owca, 2012.