
Nie lubię seriali, które wciągają gdyż nie lubię chodzić niewyspana i zawalać terminów. O "House of cards" dowiedziałam się z artykułu Jacka Żakowskiego i pomyślałam, że to jest dopiero polecenie! I przyznaję, serial wciągnął, interesował, fascynował zwrotami akcji. Jego mocną stroną są świetni aktorzy. Oczywiście brawurowo zagrał Kevin Spacey. Rewelacyjna jest także jego serialowa żona - Robin Wright, która do tego jest przepiękną kobietą! Jednak po takich zapowiedziach spodziewałam się czegoś lepszego, mocniejszego. Lubię wątki polityczne w filmach czy serialach. Niektóre z nich jednak były słabe i łatwo było przewidzieć ich zakończenie. Szczególnie słabo serial wypada w porównaniu z innym serialem o podobnej tematyce, który właśnie zaczęłam oglądać. Wkrótce o nim napiszę. Jednak nadal polecam "House of cards". To ciekawy serial, świetny na ciągle długie wieczory. Złote globy o czymś świadczą!
"House of cards", Beau Willimon, USA, od 2013.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz