piątek, 28 września 2012

Ojciec.prl

Ciekawa książka. Składająca się mniej więcej po połowie na wspomnienia z dzieciństwa i aktualną rzeczywistość. Lubię czytać wspomnienia ludzi, którzy przeżywali swoje dzieciństwo mniej więcej w tym samym czasie co ja. Robi mi się tak rzewnie i cieplutko w środku. Wiem, że nie powinnam mylić autora z narratorem, ale i tak duże brawa za szczerość w opisie dojrzewania seksualnego. Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że o wiele fajniej być kobietą.

Opis dorosłego życia to głównie zajmowanie się starym zniedołężniałym ojcem. Przyznaję, że ciężko mi się te fragmenty czytało. Mam to szczęście, że moi rodzice żyją i nadal są w niezłej formie, więc na szczęście nie znam z autopsji tych trudnych sytuacji. Jednak przyznaję, że zachwyciły mnie z jednej strony bardzo realistyczne i smutne opisy, a z drugiej strony Staszewski opisuje postać ojca z wielką czułością i wyrozumiałością. Myślę, że to lektura obowiązkowa dla wszystkich dorosłych dzieci. Polecam!



Wojciech Staszewski, Ojciec.prl, wyd. Agora, 2012


sobota, 22 września 2012

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona (2008)Wiem, wiem, starocie oglądam ostatnio, ale wieczory rozpoczynają się wcześnie, zimno, to dokujemy się z laptopem pod kołdrą i nadrabiamy.

Zacznę od tego, że film jest piękny. Dobre zdjęcia, piękna muzyka, zjawiskowi aktorzy (w każdym tego słowa znaczeniu, jeśli chodzi o Cate Blanchett to dla mnie nawet bez włosów wygląda cudnie, a w tym filmie jest boska). W takim przypadku film nawet bez większego przekazu jest w stanie mnie zachwycić.

Myślę, że nie zdradzę wielkiej tajemnicy jeśli powiem, że tytułowy bohater rodzi się jako staruszek i z biegiem lat młodnieje. Pomysł dość oryginalny, ale nie przepadam za nierealnymi pomysłami. Natomiast tutaj ciekawe jest to, że pragnienie bycia wiecznie młodym, a przynajmniej zachowania tej młodości jak najdłużej nie ma żadnej racji bytu. W przypadku bohatera filmu, który niejako idzie pod prąd przemijającego czasu tragedią jest to, że musi mijać się z ludźmi, których kocha. Nie może ot tak po prostu zestarzeć się przy boku ukochanej kobiety. Straszne, prawda?

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, reż. David Fincher, 2008


piątek, 21 września 2012

Amen

Amen. (2002)Akcja filmu rozgrywa się podczas II wojny światowej. Naukowiec a jednocześnie oficer SS, który opracował cyklon B mający ma celu uzdatnianie wody do picia odkrywa, że jego wynalazek służy do eksterminacji Żydów. Wszelkimi sposobami stara się poinformować o tym aliantów, ale też członków swojej społeczności. Pomaga mu w tym młody jezuita, który w głoszeniu prawdy i wyrażaniu swoich przekonań nie uznaje żadnych granic. Bardzo mocny film. Oparty na faktach.

Po obejrzeniu filmu powróciłam do pytania, które dręczy mnie od dawna. Jak ja zachowałabym się w podobnych okolicznościach? Przypomniało mi się spotkanie z pewnym człowiekiem pracującym w Yad Vashem, izraelskim muzeum holokaustu (Żydzi unikają słowa holokaust, preferują shoa). Otóż próbował odpowiedzieć na nasze pytanie jak to się stało, że Hitler doszedł do władzy, że naziści wymordowali 6 milionów Żydów, zagrozili istnieniu innych nacji. I nikt nie reagował? Spytał nas po prostu czy my reagujemy kiedy słyszymy o Rwandzie, Darfurze, teraz pewnie dorzuciłby Syrię. Reagujemy?

Amen, reż. Costa-Gavras, 2002

środa, 19 września 2012

81:1. Opowieści z Wysp Owczych

81:1 opowieści z Wysp Owczych - Michalski Marcin, Wasielewski MaciejRewelacyjna książka! Rzadko zdarza mi się czytać reportaże, najczęściej sięgam po powieści, ale po tej lekturze myślę sobie, że niekoniecznie mam rację. Tak jak wspomniałam to reportaż, a w zasadzie zbiór reportaży o Wyspach Owczych, napisany przez dwóch młodych ludzi zafascynowanych tym miejscem.

Zacznę może od wstydliwego wyznania, ale przed tą lekturą nie wiedziałam gdzie leżą Wyspy Owcze. Wstyd mi, ale najbardziej zszokowała mnie świadomość, że nigdy wcześniej nie zadałam sobie tego pytania. Zrobiłam małą ankietę wśród znajomych, też nie wiedzieli. Niektórzy nie wiedzieli, że istnieje coś takiego jak Wyspy... Jednak nie poczułam się lepiej.

Bardzo podobała mi się pasja z jaką Wyspy i ich mieszkańcy są opisywani. I duża doza humoru. Czytając odczuwa się potrzebę odwiedzenia tych zakątków, poznania ludzi i dzieli się z autorami zauroczenie atmosferą miejsca. A z opowieści autorów wynika, że Wyspy to miejsce magiczne, gdzie warunki pogodowe są niezwykle trudne (mnie Wyspy kojarzyły się dotąd z egzotyką i słońcem) i niejako zmuszają mieszkańców do solidarności, aby przetrwać.

Gorąco polecam tę książkę. Aż chce się jechać na Wyspy!

M. Michalski, M. Wasilewski, "81:1. Opowieści z Wysp Owczych", wyd. Czarne, 2011

piątek, 7 września 2012

Jeden dzień

Jeden dzień (2011)Dawno nie widziałam tak dobrego filmu. Bardzo spodobała mi się idea, aby pokazać historię głównych bohaterów na przestrzeni lat tylko poprzez jeden dzień w roku. Wzruszająca historia, która myślę w mniejszym lub większym stopniu dotyczy każdego. Chyba zdarzyło wam się już pomyśleć jak wyglądałoby wasze życie gdyby w danej sytuacji zamiast skręcić w lewo skręcilibyście w prawo, albo zamiast założyć zieloną sukienkę założyłybyście niebieską spódnicę?

Oprócz ciekawej historii mamy tu też świetną grę aktorów. Film powstał na podstawie powieści Davida Nichollsa o tym samym tytule. Ponoć bardzo dobra.
W każdym bądź razie gorąco polecam wam film.

:Jeden dzień", reż. Lone Scherfig, 2011.

środa, 5 września 2012

Uśpieni

Uśpieni (1996) Film ma już swoje lata. Widziałam go wkrótce po premierze. To były lata moich studiów. Poszłyśmy z koleżankami wspólnie do kina i jednocześnie zakochałyśmy się młodym prokuratorze, którego grał Brad Pitt (przynajmniej tak im skłamałam, skrycie nadal byłam zakochana w Harrisonie Fordzie:).

Po latach film już tak mnie nie zachwyca. Aczkolwiek przyznaję, że temat zemsty nadal mnie kręci, a "Hrabia Monte Christo" to była jedna z moich ulubionych książek mojego dzieciństwa. Jednak oglądając film mam wrażenie, że część karanych złoczyńców nie wie dlaczego musi umrzeć. Niby zemsta przygotowana była latami, ale nie została zrealizowana z fajerwerkami. Jedynie Robert de Niro wciąż zachwyca.

Tu podzielę się z wami taką wątpliwością: czy  warto wracać do ukochanych filmów/książek? Ten film na przykład mnie rozczarował. Wyjdę na infantylną, ale przyznam, że kiedy ląduję w łóżku z grypą niemal zawsze sięgam po przygody Harry'ego Pottera i wciąż wciągają mnie tak samo, mimo iż zaczynam znać je na pamięć. Zastanawiam się nad powrotem właśnie do "Hrabiego Monte Christo". Jeśli to zrobię na pewno dam wam znać.

"Uśpieni" (Sleepers), reż. Barry Levinson, 1996

mój ukochany Oscar Wilde

Książki są dla mnie najlepszym prezentem. Uwielbiam je dostawać! I często też daję je moim przyjaciołom. I tu mam dylemat. Przyznaję, że często czytam je zanim podaruję danej osobie. Głupio mi z tym, bo mam wrażenie, że daję rzecz już używaną - przecież ją przeczytałam, ale kiedy nie przeczytam to też mi głupio, bo nie wiem co daję. Czy wy też tak macie?

Właśnie wczoraj powędrował do znajomej mój ukochany Oscar Wilde. A konkretnie dwa opowiadania "Upiór rodu Canterville'ów" i "Zbrodnia lorda Artura Savile". Oczywiście czytałam je już wcześniej, ale nie mogłam się oprzeć urokowi Wilde'a. Kocham go za poczucie humoru nasycone sporą dawką ironii, paradoksalne wypowiedzi i jednocześnie elegancję stylu. Po raz kolejny ubawiłam się setnie. Polecam!