środa, 5 września 2012

mój ukochany Oscar Wilde

Książki są dla mnie najlepszym prezentem. Uwielbiam je dostawać! I często też daję je moim przyjaciołom. I tu mam dylemat. Przyznaję, że często czytam je zanim podaruję danej osobie. Głupio mi z tym, bo mam wrażenie, że daję rzecz już używaną - przecież ją przeczytałam, ale kiedy nie przeczytam to też mi głupio, bo nie wiem co daję. Czy wy też tak macie?

Właśnie wczoraj powędrował do znajomej mój ukochany Oscar Wilde. A konkretnie dwa opowiadania "Upiór rodu Canterville'ów" i "Zbrodnia lorda Artura Savile". Oczywiście czytałam je już wcześniej, ale nie mogłam się oprzeć urokowi Wilde'a. Kocham go za poczucie humoru nasycone sporą dawką ironii, paradoksalne wypowiedzi i jednocześnie elegancję stylu. Po raz kolejny ubawiłam się setnie. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz