Po latach film już tak mnie nie zachwyca. Aczkolwiek przyznaję, że temat zemsty nadal mnie kręci, a "Hrabia Monte Christo" to była jedna z moich ulubionych książek mojego dzieciństwa. Jednak oglądając film mam wrażenie, że część karanych złoczyńców nie wie dlaczego musi umrzeć. Niby zemsta przygotowana była latami, ale nie została zrealizowana z fajerwerkami. Jedynie Robert de Niro wciąż zachwyca.
Tu podzielę się z wami taką wątpliwością: czy warto wracać do ukochanych filmów/książek? Ten film na przykład mnie rozczarował. Wyjdę na infantylną, ale przyznam, że kiedy ląduję w łóżku z grypą niemal zawsze sięgam po przygody Harry'ego Pottera i wciąż wciągają mnie tak samo, mimo iż zaczynam znać je na pamięć. Zastanawiam się nad powrotem właśnie do "Hrabiego Monte Christo". Jeśli to zrobię na pewno dam wam znać.
"Uśpieni" (Sleepers), reż. Barry Levinson, 1996
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz