środa, 5 września 2012

Uśpieni

Uśpieni (1996) Film ma już swoje lata. Widziałam go wkrótce po premierze. To były lata moich studiów. Poszłyśmy z koleżankami wspólnie do kina i jednocześnie zakochałyśmy się młodym prokuratorze, którego grał Brad Pitt (przynajmniej tak im skłamałam, skrycie nadal byłam zakochana w Harrisonie Fordzie:).

Po latach film już tak mnie nie zachwyca. Aczkolwiek przyznaję, że temat zemsty nadal mnie kręci, a "Hrabia Monte Christo" to była jedna z moich ulubionych książek mojego dzieciństwa. Jednak oglądając film mam wrażenie, że część karanych złoczyńców nie wie dlaczego musi umrzeć. Niby zemsta przygotowana była latami, ale nie została zrealizowana z fajerwerkami. Jedynie Robert de Niro wciąż zachwyca.

Tu podzielę się z wami taką wątpliwością: czy  warto wracać do ukochanych filmów/książek? Ten film na przykład mnie rozczarował. Wyjdę na infantylną, ale przyznam, że kiedy ląduję w łóżku z grypą niemal zawsze sięgam po przygody Harry'ego Pottera i wciąż wciągają mnie tak samo, mimo iż zaczynam znać je na pamięć. Zastanawiam się nad powrotem właśnie do "Hrabiego Monte Christo". Jeśli to zrobię na pewno dam wam znać.

"Uśpieni" (Sleepers), reż. Barry Levinson, 1996

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz