Zacznę od tego, że film jest piękny. Dobre zdjęcia, piękna muzyka, zjawiskowi aktorzy (w każdym tego słowa znaczeniu, jeśli chodzi o Cate Blanchett to dla mnie nawet bez włosów wygląda cudnie, a w tym filmie jest boska). W takim przypadku film nawet bez większego przekazu jest w stanie mnie zachwycić.
Myślę, że nie zdradzę wielkiej tajemnicy jeśli powiem, że tytułowy bohater rodzi się jako staruszek i z biegiem lat młodnieje. Pomysł dość oryginalny, ale nie przepadam za nierealnymi pomysłami. Natomiast tutaj ciekawe jest to, że pragnienie bycia wiecznie młodym, a przynajmniej zachowania tej młodości jak najdłużej nie ma żadnej racji bytu. W przypadku bohatera filmu, który niejako idzie pod prąd przemijającego czasu tragedią jest to, że musi mijać się z ludźmi, których kocha. Nie może ot tak po prostu zestarzeć się przy boku ukochanej kobiety. Straszne, prawda?
Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, reż. David Fincher, 2008
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz