Zacznę może od wstydliwego wyznania, ale przed tą lekturą nie wiedziałam gdzie leżą Wyspy Owcze. Wstyd mi, ale najbardziej zszokowała mnie świadomość, że nigdy wcześniej nie zadałam sobie tego pytania. Zrobiłam małą ankietę wśród znajomych, też nie wiedzieli. Niektórzy nie wiedzieli, że istnieje coś takiego jak Wyspy... Jednak nie poczułam się lepiej.
Bardzo podobała mi się pasja z jaką Wyspy i ich mieszkańcy są opisywani. I duża doza humoru. Czytając odczuwa się potrzebę odwiedzenia tych zakątków, poznania ludzi i dzieli się z autorami zauroczenie atmosferą miejsca. A z opowieści autorów wynika, że Wyspy to miejsce magiczne, gdzie warunki pogodowe są niezwykle trudne (mnie Wyspy kojarzyły się dotąd z egzotyką i słońcem) i niejako zmuszają mieszkańców do solidarności, aby przetrwać.
Gorąco polecam tę książkę. Aż chce się jechać na Wyspy!
M. Michalski, M. Wasilewski, "81:1. Opowieści z Wysp Owczych", wyd. Czarne, 2011
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz