Jednak "W imię..." jest o wiele bardziej dojrzałym filmem. A główny bohater jest ludzki w swych słabościach i budzi sympatię. Tak na marginesie, to chyba jedna z niewielu ról filmowych, w której Chyra budzi pozytywne uczucia.
Chociaż temat księdza borykającego się z własną seksualnością chyba nie jest już tak kontrowersyjny, ani nowy. Po "seksaferach" z duchownymi w roli głównej sprzed kilku tygodni, film Szumowskiej wydaje się łagodny.
Czytałam wiele recenzji o "mocnym" i "poruszającym" filmie. Mnie nie poruszył, ale obejrzałam go z przyjemnością.
"W imię...", reż. Małgorzata Szumowska, Polska, 2013.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz