Przyznam, że nie jestem fanką Piotra Kraśko. I nawet nie wiem dlaczego. Zwyczajny brak chemii. I po tej małej książeczce nie spodziewałam się fajerwerków. Ale przyznaję, że przeczytałam ją z wielką przyjemnością.
Jeśli spodziewacie się, że ta lektura przybliży wam historię konfliktów na Bliskim Wschodzie, to się mylicie. Ta krótka książka (przeczytałam ją w niecałą godzinę) to raczej zbiór krótkich anegdot z podróży i pracy reportera.
Mam jednak wątpliwości co realizmu opowiedzianych tam historii. Wydaje mi się, że zbyt łatwo autor generalizuje. Kiedy opisuje swój pobyt w Autonomii Palestyńskiej twierdzi, że tamtejsza ludność zna dobrze Wałęsę lub że bardzo często latają tam helikoptery. Mnie moi palestyńscy znajomi pytali czy Polska jest monarchią (akurat odbywał się ślub księcia Alberta w Monako, a wiadomo, oni mają te same barwy flagi co Polska) i ja osobiście nie widziałam czy słyszałam ani jednego helikoptera podczas moich dwóch pobytów w Ramallah.
Jednak polecam tę lekturę. Czyta się łatwo i przyjemnie. Z małym dreszczykiem, bo jednak podróżowanie po Bliskim Wschodzie to wielka przygoda!
Piotr Kraśko, "Bliski Wschód. Świat według reportera", G+J RBA Wydawnictwo, 2010.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz