piątek, 9 sierpnia 2013

Dzieciństwo Jezusa

 Zapowiadało się pięknie: autor to noblista, powieść zbiera same najlepsze recenzje... I tylko ja niezadowolona! Przyznaję lektura zmęczyła mnie mocno.

Główni bohaterowie, Simon oraz David, przybywają jako emigranci do nowego miejsca. Relacje łączące ich do końca pozostają zagadką. Simon twierdzi, że David (około pięciu lat) płynął na spotkanie z matką, ale łódź uległa zatopieniu, a wraz z nią list, w którym były wszelkie wskazówki dotyczące tego kim jest chłopak, jego matka i jak ją znaleźć. Simon postanawia się więc nim zaopiekować i znaleźć matkę. No i znajduje.

Nie napiszę nic więcej o treści, bo nie chcę spojlerować, ale ta historia w ogóle do mnie nie przemawia. Zastanawiam się czy czytałam już książkę, z której bohaterem aż tak bym się nie zgadzała i życzyła mu źle.

Zdecydowanie odradzam tę lekturę. Szkoda czasu!

J.M. Coetzee, "Dzieciństwo Jezusa", Znak, 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz