sobota, 10 sierpnia 2013

Drogówka

 Film piękny i straszny zarazem. Bardzo podobała mi się fabuła. Sprytnie pomyślany scenariusz z akcją, która wciąga i nie można od filmu się oderwać.

Zaczyna się trochę jak u Kafki. Główny bohater zostaje oskarżony o zamordowanie kolegi. Wprawdzie na pewno nie jest on uczciwym stróżem prawa, jednak jest przekonany, że tego nie zrobił. Problem polega na tym, że nie jest tego pewny gdyż... taka była impreza, że niewiele z niej pamięta. Jak udowodnić, że jest się niewinnym, ewentualnie dowiedzieć co się stało, kiedy jest się aresztowanym? Uciec! Kryjąc się przed policją, próbuje on odkryć co się tak naprawdę wydarzyło tamtej nocy.

Film straszny, gdyż ukazuje obyczaje drogówki, zresztą policji ogólnie, w jak najgorszym świetle. Oglądając ten film myślałam tylko o tym, że jak to cudownie, że nie jestem policjantką. Serio. Ale tutaj brawa dla Wojtka Smarzowskiego (którego tak między nami mówiąc bardzo cenię) i jego poczucia humoru. Policjanci zostają ukarani za swe największe grzechy. Jeden z nich jest rasistą - żona rodzi mu czarne dziecko ("bo została zgwałcona"), drugi nie przepuści żadnej kobiecie - nie powiem jaka go spotkała kara, ale ja umarłam ze śmiechu.

Jedynym minusem tego filmu dla mnie jest spora liczba obrazów kręconych telefonem komórkowym, czyli niewyraźnych i szybkich. Nie lubię takich efektów. Na dłuższą metę przyprawiają mnie o zawrót głowy, ale rozumiem, że taki był zamysł reżysera.

Bardzo polecam, ale uprzedzam, nie jest to lekki film. I awersja do policji gwarantowana!

"Drogówka" Wojtek Smarzewski, Polska, 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz