
Aby zakończyć moją przygodę z "Millenium" obejrzałam trzecią część filmu. Ponownie dochodzę do wniosku, że jednak książki mają niesamowitą przewagę nad filmem. W tym przypadku film w porównaniu z książką znów wydaje się biedniutki. Absolutnie rozumiem, że nie da się w jakimś racjonalnym czasie zawrzeć wszystkich wątków powieści. Zresztą pewnie działało by to na szkodę filmy czyniąc go mało przejrzystym. Ale pojawia się też wiele przekłamań w stosunku do powieści. Odnoszę wrażenie, że realizatorzy filmu chcieli wprowadzić więcej napięcia, co moim zdaniem, działa na szkodę filmu. Chwilami odnosiłam wrażenie, że dobry thriller przechodzi w łzawy melodramat.
Przyznaję jednak, że nie znając książki uznałabym, że to niezły film.
"Zamek z piasku, który runął", reż. Daniel Alfredson, 2009
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz