
Nie jestem pewna czy powinnam opisywać historię opowiedzianą w filmie. Jest ona tylko pretekstem do pokazania koncertu legendarnego już zespołu. No może jeszcze wzmacnia mocne brzmienie poprzez efekty specjalne.
Zresztą trudno opisać intrygę: młody człowiek z ekipy dostaje za zadanie dowieźć paliwa (wyobrażacie sobie, że przy tak kolosalnym przedsięwzięciu zabrakło parę litrów?!). Tuż przed wyruszeniem w trasę łyka tajemniczą tabletkę i moim zdaniem wszystko co wydarzy się później, a co jest absolutnie nierealne może być wytłumaczone właśnie przez tego małego dwukolorowego draga.
Wyposażony w kanister rusza na miasto, które jest przedziwnie puste. Nagle znajduje się w samym środku zamieszek, a dokładniej pomiędzy policją a zamaskowanymi ludźmi. Podczas regularnej bitwy pojawia się na koniu tajemniczy i bezwzględny osobnik wieszający innych za pomocą lassa. Bohater, w przypływie bezsilności, rzuca w nim kamieniem i staje się wrogiem numer 1. Reszta filmu to pogoń za nim. Dorzucę, że gonią go zarówno chuligani, jak i policja...
Prawda, że nie ma to większego sensu? A potem będzie jeszcze bardziej surrealistycznie. Jednak film bardzo mi się podobał. Dlaczego? Bo jestem fanką zespołu Metallica. Nigdy nie byłam na ich koncercie i nie będę. Wcale nie dlatego, że bilety są drogie czy czy koncerty daleko. Nie lubię dużych zgromadzeń. I nigdy nie zobaczyłabym ich z bliska tak jak w filmie. A przyznaję, że to dla mnie ogromna przyjemność zobaczyć tak znakomitych muzyków, oddanych swojej pasji i traktujących swych fanów z szacunkiem ("chłopaki" przybijają żółwiki z fanami, grają tak blisko nich, że można ich poklepać po ramionach...). I mimo upływu lat, widać, że muzyka nadal ich kręci. Nie wiem czy wiecie, ale Metallica to najlepiej grający zespół na żywo. Kiedy wydali album "M&S" krytycy podejrzewali, że do muzyki nagranej w studio podłożyli nagrania fanów z koncertów, tak trudno było im uwierzyć w czyste brzmienie grupy.
Zresztą ich koncerty to nie tylko muzyka. To niesamowite mega show. I to widać w filmie. Całe tłumy techników, elektryków... Robi wrażenie! Film polecam gorąco. Jedynie osoby już o wysokim ciśnieniu powinny przemyśleć obejrzenie go. Po wyjściu z kina z pewnością będzie kipieć pozytywną energią!
"Metallica: Through the Never", reż. Nimrod Antal, USA, 2012.